10 sierpnia

10 sierpnia

Rodzice z ośmio i dwulatkiem. Uciekali samochodem z okupowanych terenów via Krym, a potem przez Rosję na Białoruś, żeby dostać się do Polski.

Raszyści ukradli im telefony i laptopa. Białorusini zabrali pieniądze, twierdząc, że nie opłacili przejazdu płatnym odcinkiem drogi. Postraszyli aresztem i pokazali nawet „zdjęcia ominiętego punktu poboru opłat”, który znajdował się… w głębi lasu, pół kilometra w bok od głównej drogi.

Stoję sobie obok punktu Habitatu, jednej z ostatnich organizacji, dzięki której uchodźcy mogą znaleźć krótkoterminowe schronienie w drodze przez Warszawę do Europy. Niedaleko „naszych” namiotów recepecyjnych gadam z jego przefajną szefową. Popalamy papieroski, na szyi dynda mi sporych rozmiarów identyfikator, na jego widok przystaje jakiś facet o urodzie podobnej do członków 64 Samodzielnej Brygady Zmechanizowanej z Kraju Chabarowskiego. Czemu tak mi się skojarzyło? Bo zaczął mi robić zdjęcia i nic nie mówił, po co i dla kogo. Ki czort? Odprowadzamy go podejrzliwym wzrokiem.

Dwa identyczne przypadki jednego dnia: Uchodźcy przez internet samodzielnie kupują sobie bilety Wizz Air do Irlandii przez Wielką Brytanię. Na lotnisku dopiero dowiadują się, że jak nie mają wizy, nie mogą skorzystać z tranzytu przez angielskie porty lotnicze. Ostatnie pieniądze im przepadają. Zostają okradzeni w majestacie prawa. Łzy, rozpacz i bezsilnosć. I „lądowanie” na Wschodniej. W trakcie procedury kupowania biletu nie pada informacja, że trzeba mieć wizę do Zjednoczonego Królestwa.

Wracam do domu. Niespodzianka. Igor dostał pierwszy urlop z frontu. Widzimy się na komunikatorze. Broda frontowca dodaje mu ze 20 lat. – Chciałbym, żeby to się wreszcie skończyło, chcę się z wnukiem bawić – mówi wychudły i spalony słońcem, oczy mu błyszczą. – Spokojnie, jestem dobrze okopany, nas nie „piżdżą” tak mocno jak innych chłopaków.

Jest ochotnikiem. W sobotę wraca do piekła.

Leave a Reply