22 lipca

22 lipca

Do ostatniego czynnego punktu recepcyjnego dla uchodźców w Warszawie (przy Dworcu Wschodnim, prowadzony przez NRC/PCPM) płynie nieustanny strumień ludzi. Ostatnio przede wszystkim z terenów okupowanych przez Raszystan (do którego wywieziono i poddano piekłu obozów „filtracyjnych” ok. 2 mln ludzi, w tym 250 tysięcy dzieci) oraz z terenów przyfrontowych w Zaporożu.

Od dwóch dni zespół zajmujący się tam od początku relokacją zagraniczną prowadzi działania we współpracy z TPU – Towarzystwo Przyjaciół Ukrainy.

Z czym się mierzymy na co dzień? Dwa przykłady.


Przychodzi starsza pani w towarzystwie córki w 9. miesiącu ciąży.

– Mama potrzebuje operacji na zaćmę, prawie nie widzi, właśnie do nas przyjechała spod Zaporoża, chciałaby wyjechać gdzieś do Skandynawii, bo my w Polsce mieszkamy z mężem i synem w jednym pokoju, a ja zaraz rodzę córeczką, nie mamy się jak razem utrzymać – mówi córka.

– Ma pani jakieś dokumenty medyczne?

– Nie mam nic. Wyszłam do sklepu, a kiedy wróciłam, domu już nie było. Zostałam z reklamówką z zakupami.


– Hej, macie jeszcze jakąś pomoc żywieniową? – pyta jeden z koordynatorów PCPM.

– Co się dzieje?

– Popatrz na tę rodzinę przy stole, wpuściliśmy ich do punktu, bo nie jedli niczego od trzech dni. Ale rodzice ze wstydu nic nie chcą zjeść, obiad wzięli tylko dla dzieci.

– Zagaduję mamę dwóch kilkuletnich szkrabów pałaszujących wreszcie jakiś normalny obiad.

– Wkrótce dołącza tata (okazuje się, że sam jest chory). Mówię: nie wstydźcie się, zjedzcie coś. Oboje zaczynają płakać.

– Musimy wytrzymać do końca września, wtedy będziemy mogli wyjechać na Ukrainę. Organizacja humanitarna załatwiła nam hostel, ale bez wyżywienia, a my nie mamy już żadnych pieniędzy – mówią.

– Co jedliście do tej pory? – pytam głupio.

– Miwinę z wodą – odpowiada ojciec (miwina, coś w rodzaju vegety). Najmłodszego po obiedzie zaczyna boleć brzuszek. Odzwyczaił się od tak „obfitych” posiłków.

(dziś ich dane trafią do OSK, żeby można było załatwić dostawy jedzenia).


Pomóżcie pomagać.

Leave a Reply